Archiwum 10 marca 2014


mar 10 2014 Szańce na kamień
Komentarze (1)

Rudy. On powiedział, że nie był rudy. Sprawdziłem. I był.


Polskie kino tworzy filmy. Niezrozumienie towarzyszy mnie. Bo książka "Kamyka" jest jedną z moich ulubionych, zaraz obok "Władcy Pierścieni", "Opowiadań" Stachury i "Alchemika" Coehlo. Nierozumienie, bo nie ma książki w tym filmie. Jest multum historii niezwiązanych z książką. Siedząc w kinie czułem się jak "kamienie przez nudę rzucane na szaniec". I jeszcze Alek, którego nie ma. Nie ma go. Nieobecny.


Ja się czasem czuję nieobecny. W szkolnej ławce mówiło się "obecny", a gdyby spytali mnie, to bym powiedział, że "nieobecny". Tak bym powiedział, gdybym mógł. Ale nie jestem w szkole. Jestem dorosły. I muszę być obecny. Ale na ile jestem? Obecność na baczność! Tylu żąda ode mnie obecności. A ja im mówię: dajcie mi spokój! Tylko byście brali, żądali, zabierali, podkradali. Pochylcie się nad sobą i sami najpierw bądźcie obecni, żeby żądać tego ode mnie. Kto jest bez winy niechaj pierwszy rzuci kamień. Kamień na szaniec.

emocjanalia